Obserwatorzy

poniedziałek, 29 lutego 2016

Walka z UFOkami ciągle trwa....

  Witajcie :)

Na wstępie chciałabym Wam podziękować za odwiedziny i miłe komentarze dotyczące ukończonego obrazka.
A z czym przychodzę do Was dzisiaj...Z kolejnym UFOkiem,którego zdałoby się w końcu ukończyć bo zalegał w pudle chyba z 6 lat jak nie więcej.Dodam,że jest to całkiem ładny obrazek,tym bardziej powinnam być zmotywowana do jego ukończenia :)

Zestaw dostałam dawno temu pod choinkę od męża i oczywiście natychmiast rozpoczęłam haftowanie.Poległam jednak.Nie potrafiłam parkować nitek i liczba kolorów okazała się dla mnie wówczas zabójcza.Jak to w moim przypadku bywa schowałam haft do wielkiego pudła i na śmierć o nim zapomniałam aż do soboty...

Zestaw z firmy Janlynn zatytułowany "Mendocino Twilight"na podstawie obrazu Marty Bell,składający się z 98 kolorów,haftowany na kanwie 14 ct załączonej do zestawu.
Obrazek kiedyś będzie wyglądał tak:


A póki co mam tyle:


Haftuje się go niemalże jak HAEDa bo co sekundę zmieniają się kolory i pełno tu pikseli i kolorów niemal identycznych na pierwszy "rzut oka". Trzymajcie kciuki za to abym wytrwała w swoim postanowieniu :) W planach mam jeszcze powrót do mojej "dimkowej"Gejszy i oczywiście T&O.

Pozdrawiam Was serdecznie.
Tymczasem...

piątek, 26 lutego 2016

Skończyłam UFOka :)

  Witajcie.

Wiem,że całe wieki mnie nie było i z systematycznością u mnie na bakier,no ale cóż...
Nie mam nic na wytłumaczenie,no może jedynie to,że nie chciałam Was zanudzać kilkoma rządkami T&O.
Ogólnie rzecz biorąc straciłam zapał i z haftem miałam naprawdę niewiele wspólnego,za to sporo tkałam.
I jeszcze życie,które zaskakuje mnie i nierealne urzeczywistnia...W zasadzie to jeszcze nie wiem czy to jawa czy sen :)

A teraz przejdę może do sedna czyli mojego UFOka,którego udało mi się w końcu skończyć.Miętoszenie kanwy w rękach zdecydowanie nie jest moim ulubionym zajęciem i nie mogę się doczekać aż wezmę w ręce tamborek...




Niestety nie obyło się bez nerwów.Jakimś cudem musiałam położyć obrazek na cienkopisie i poplamiłam go niestety.Mam nadzieję,że plamy puszczą w praniu.




Oczywiście jak to na "dimka"przystało zostało mi całkiem sporo nitek:


Cieszę się,że ukończyłam w końcu jakiegoś UFOka teraz zdałoby się sięgnąć po kolejnego ale NOWE kusi...Postaram się nie ulec pokusie :)

Pozdrawiam Was serdecznie.
Tymczasem...