Obserwatorzy

czwartek, 25 maja 2017

Monotematycznie.

  Witajcie.

Nie przychodzę do Was z niczym nowym bo jakoś tak się poskładało,że ostatnimi czasy nie po drodze mi z krzyżykami. Chciałabym Wam pokazać jak oprawiłam pamiątkę i metryczkę Olafkową.




Myślę,że nie jest źle. A Wam jak się podoba?

A teraz z innej beczki. Dziewczyny mam pytanie do Was a mianowicie: mój Olaf nie ma jeszcze 11 miesięcy i za nic w świecie nie chce jeść mleka, natomiast kaszki na mleku, i wszystko inne wcina aż mu się uszy trzęsą. Czy to normalne?

Dziękuję Wam za to,że jesteście i pozdrawiam każdą z Was.

Tymczasem...

środa, 19 kwietnia 2017

Skończyłam...

    Witajcie :)

Wczoraj skończyłam Olafkową metryczkę :). Praca nad nią była czystą przyjemnością bo wzór to prościzna i nie ma w nim żadnych "igło-łamaczy".Pod koniec jednak nudziły mnie już te wszelkie odcienie brązów tym bardziej cieszę się ,że mam to za sobą. Oto jak powstawała metryczka:







I jak Wam się podoba?
Jest to mój trzeci ukończony haft odkąd pojawił się na świecie Olaf :) Nie wyprodukowałam od tego czasu ani jednego Ufoka :)

Teraz myślę nad  tym co powinno wskoczyć na mój tamborek i jeszcze nie zdecydowałam czy ma to być dimkowy widoczek czy pawie, motyle a może konie albo jakiś portret lub kwiaty???  A Wy co najbardziej lubicie haftować?

Serdecznie dziękuję za odwiedziny i mile słowa.
Pozdrawiam serdecznie.
Tymczasem...

sobota, 11 marca 2017

Metryczka dla Olafka cz.1

 Witajcie ;)
Zauważyłam, że bycie mamą bardzo pozytywnie wpływa na moją hafciarską twórczość, czyli nie mogę sobie pozwolić na równoczesne haftowanie kilku czy kilkunastu prac, bo wiadomo teraz zamiast nitek wszędzie "walają się" zabawki i takie tam ;) Mój "warsztat" pracy jest bardzo ograniczony (zapomniałam już jak haftuje się na krośnie- tego bardzo mi brakuje ). Podoba mi się to,że zaczynam coś i udaje mi się to kończyć bez UFOkowania i rozpoczynania w międzyczasie czegoś nowego ;) Podoba mi się to,że szybko widać efekty pracy bo wiadomo jak się haftuje tylko jeden obraz to dziwne żeby ich nie było :) Jakoś tak uporządkowałam się .

A teraz na temat :)
Zabrałam się za metryczkę dla Olafa i oto relacja z powstawania:






Jestem już prawie na półmetku.
A jak było u Was?

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny.
Tymczasem...

wtorek, 28 lutego 2017

A u mnie czerwiec...

Witajcie.

Znowu przepadłam i myślę,że póki co nie prędko się to zmieni.Ale najważniejsze,że Olaf zdrowy, rośnie jak na drożdżach za tydzień skończy 8 miesięcy (waży prawie 11 kilo - kawał chłopa z Niego :))
Czasu na krzyżykowanie mam tyle co kot napłakał, stąd też mało mnie w blogosferze.
Udało mi się jednak coś skończyć ;) W czerwcu moja Chrześnica będzie miała komunię i pomimo iż szczerze nie cierpię haftów o tematyce dewocjonalno - sakralnej, to przemogłam się, zebrałam w Sobie i wyhaftowałam "małej"pamiątkę komunijną (w końcu chyba wypadało, skoro ciotka coś tam potrafi ;))
Szczerze powiedziawszy myślałam,że mi dłużej zejdzie a tu niespodzianka na 4 miesiące przed uroczystością jestem wyrobiona, oczywiście pozostanie oprawa ale tą powierzę komuś kto zna się na tym doskonale :) No dobra nie będę Was zanudzała swoimi wywodami.
Wzór zapewne doskonale Wam znany pochodzi z jakiegoś tam numeru "Igłą malowane"od siebie dodałam nić metaliczną plus koraliki. A oto efekt:









Serdecznie dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze - jest mi niezmiernie miło z tego powodu,że  nie zapomniałyście o mnie i czasem zaglądacie w moje skromne progi.Pozdrawiam Was i życzę jak najwięcej wolnego czasu na ukochane xxx :)

Tymczasem...

sobota, 24 września 2016

Jestem,żyję i czasami nawet coś haftuje :)

  Witajcie :)

  Przepadłam i wybaczcie mi to.Powodem wszelkich zaniedbań blogowych jest mój syn Olaf,który to przyszedł na świat 7 lipca czyli nieco wcześniej niż było w planach ;) Wszystko za sprawą zatrucia ciążowego,które mnie dopadło.Wylądowałam na ostrym dyżurze,poleżałam jeszcze kilka dni coby zacząć 39 tc i lekarze przeprowadzili cesarskie cięcie. Olafinek miał mieć nie więcej niż 3500 gramów po urodzeniu okazało się,że to bardzo duży chłopak 4200 i 60 cm długości.
  Wróciliśmy po kilku dniach do domu i uczyliśmy się siebie i chyba już w miarę się dogadujemy ;)
Olaf rośnie jak na drożdżach wczoraj skończył 11 tydzień i waży już prawie 7 kilo :) Oby tak dalej.
  Chciałabym wszystkim blogowym "ciociom" przedstawić Olafka. Oto i On:


Jeśli zaś chodzi o krzyżyki to też mam się czym pochwalić bo udało mi się skończyć "dimkowego"aniołka.Wiem,że nie jest to jakiś mega wyczyn ale ciesze się z każdego postawionego krzyżyka przy Olafku za wiele nie udaje mi się haftować ale to co się udaje cieszy podwójnie ;)
Moja Skrzydlata:












Dziękuję Wam za to,że o mnie nie zapomniałyście i wpadacie czasami z odwiedzinami :) Pozdrawiam Was serdecznie.

Tymczasem...

piątek, 10 czerwca 2016

Mało mnie ostatnio...

       Witajcie.

Jak w tytule wspomniałam mało mnie tutaj ostatnio bo sporo na głowie i wielkie zmiany lada moment nastąpią w moim życiu. Za sześć tygodni przyjdzie na świat mój Synek...Jeszcze w to nie mogę uwierzyć ,ale to najprawdziwsza prawda.Myślałam,że nigdy nie będę mamą ,bo przez długich 12 lat nie udawało się.Badania nie pokazywały żadnych przeszkód a mimo to nie było szans ,nawet podczas leczenia hormonami.Dopiero jak z tym wszystkim się pogodziłam i nauczyłam żyć ,spotkała mnie taka wielka niespodzianka ;)
Jeśli zaś chodzi o haft to bywa,że całymi tygodniami nie sięgam po igłę ale jak mnie najdzie chęć to z kolei nie wiem za co złapać :) Ot dylematy...
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać moje postępy w Tytanii i Oberonie bo dość dawno nic o Nich nie było.Zasiadłam przed krosnem i haftowało mi się naprawdę fantastycznie do momentu aż skończył mi się kolor...Przeszukałam wszystkie pudełka z mulinami i oczywiście nie miałam go w zasobach,więc znowu czeka mnie przymusowy postój do momentu zaopatrzenia się w brakujący kolor.
Na dzień dzisiejszy prezentują się tak...


I zbliżenie na "pikselozę" :)



Serdecznie chciałabym podziękować Wam za odwiedziny i każde słowo pozostawione pod moimi "tworami".Pozdrawiam serdecznie.
Tymczasem...

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Maleństwo.

  Witajcie.

Moje ADHD twórcze nie zna granic i tak nagle podczas haftowana aniołka naszła mnie przeogromna chęć na haft koralikowy...Nigdy nie haftowałam koralikami i chciałam spróbować swoich sił. Chciałam aby było to coś malutkiego i niezbyt skomplikowanego.Myślałam,kombinowałam i tak oto powstała ta maleńka sówka-może zrobię z niej magnes na lodówkę? Jeszcze do końca nie wiem...
A oto i bohaterka dzisiejszego posta w całej okazałości:




Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za każde odwiedziny.
Tymczasem.