Obserwatorzy

środa, 19 kwietnia 2017

Skończyłam...

    Witajcie :)

Wczoraj skończyłam Olafkową metryczkę :). Praca nad nią była czystą przyjemnością bo wzór to prościzna i nie ma w nim żadnych "igło-łamaczy".Pod koniec jednak nudziły mnie już te wszelkie odcienie brązów tym bardziej cieszę się ,że mam to za sobą. Oto jak powstawała metryczka:







I jak Wam się podoba?
Jest to mój trzeci ukończony haft odkąd pojawił się na świecie Olaf :) Nie wyprodukowałam od tego czasu ani jednego Ufoka :)

Teraz myślę nad  tym co powinno wskoczyć na mój tamborek i jeszcze nie zdecydowałam czy ma to być dimkowy widoczek czy pawie, motyle a może konie albo jakiś portret lub kwiaty???  A Wy co najbardziej lubicie haftować?

Serdecznie dziękuję za odwiedziny i mile słowa.
Pozdrawiam serdecznie.
Tymczasem...

sobota, 11 marca 2017

Metryczka dla Olafka cz.1

 Witajcie ;)
Zauważyłam, że bycie mamą bardzo pozytywnie wpływa na moją hafciarską twórczość, czyli nie mogę sobie pozwolić na równoczesne haftowanie kilku czy kilkunastu prac, bo wiadomo teraz zamiast nitek wszędzie "walają się" zabawki i takie tam ;) Mój "warsztat" pracy jest bardzo ograniczony (zapomniałam już jak haftuje się na krośnie- tego bardzo mi brakuje ). Podoba mi się to,że zaczynam coś i udaje mi się to kończyć bez UFOkowania i rozpoczynania w międzyczasie czegoś nowego ;) Podoba mi się to,że szybko widać efekty pracy bo wiadomo jak się haftuje tylko jeden obraz to dziwne żeby ich nie było :) Jakoś tak uporządkowałam się .

A teraz na temat :)
Zabrałam się za metryczkę dla Olafa i oto relacja z powstawania:






Jestem już prawie na półmetku.
A jak było u Was?

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny.
Tymczasem...

wtorek, 28 lutego 2017

A u mnie czerwiec...

Witajcie.

Znowu przepadłam i myślę,że póki co nie prędko się to zmieni.Ale najważniejsze,że Olaf zdrowy, rośnie jak na drożdżach za tydzień skończy 8 miesięcy (waży prawie 11 kilo - kawał chłopa z Niego :))
Czasu na krzyżykowanie mam tyle co kot napłakał, stąd też mało mnie w blogosferze.
Udało mi się jednak coś skończyć ;) W czerwcu moja Chrześnica będzie miała komunię i pomimo iż szczerze nie cierpię haftów o tematyce dewocjonalno - sakralnej, to przemogłam się, zebrałam w Sobie i wyhaftowałam "małej"pamiątkę komunijną (w końcu chyba wypadało, skoro ciotka coś tam potrafi ;))
Szczerze powiedziawszy myślałam,że mi dłużej zejdzie a tu niespodzianka na 4 miesiące przed uroczystością jestem wyrobiona, oczywiście pozostanie oprawa ale tą powierzę komuś kto zna się na tym doskonale :) No dobra nie będę Was zanudzała swoimi wywodami.
Wzór zapewne doskonale Wam znany pochodzi z jakiegoś tam numeru "Igłą malowane"od siebie dodałam nić metaliczną plus koraliki. A oto efekt:









Serdecznie dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze - jest mi niezmiernie miło z tego powodu,że  nie zapomniałyście o mnie i czasem zaglądacie w moje skromne progi.Pozdrawiam Was i życzę jak najwięcej wolnego czasu na ukochane xxx :)

Tymczasem...

sobota, 24 września 2016

Jestem,żyję i czasami nawet coś haftuje :)

  Witajcie :)

  Przepadłam i wybaczcie mi to.Powodem wszelkich zaniedbań blogowych jest mój syn Olaf,który to przyszedł na świat 7 lipca czyli nieco wcześniej niż było w planach ;) Wszystko za sprawą zatrucia ciążowego,które mnie dopadło.Wylądowałam na ostrym dyżurze,poleżałam jeszcze kilka dni coby zacząć 39 tc i lekarze przeprowadzili cesarskie cięcie. Olafinek miał mieć nie więcej niż 3500 gramów po urodzeniu okazało się,że to bardzo duży chłopak 4200 i 60 cm długości.
  Wróciliśmy po kilku dniach do domu i uczyliśmy się siebie i chyba już w miarę się dogadujemy ;)
Olaf rośnie jak na drożdżach wczoraj skończył 11 tydzień i waży już prawie 7 kilo :) Oby tak dalej.
  Chciałabym wszystkim blogowym "ciociom" przedstawić Olafka. Oto i On:


Jeśli zaś chodzi o krzyżyki to też mam się czym pochwalić bo udało mi się skończyć "dimkowego"aniołka.Wiem,że nie jest to jakiś mega wyczyn ale ciesze się z każdego postawionego krzyżyka przy Olafku za wiele nie udaje mi się haftować ale to co się udaje cieszy podwójnie ;)
Moja Skrzydlata:












Dziękuję Wam za to,że o mnie nie zapomniałyście i wpadacie czasami z odwiedzinami :) Pozdrawiam Was serdecznie.

Tymczasem...

piątek, 10 czerwca 2016

Mało mnie ostatnio...

       Witajcie.

Jak w tytule wspomniałam mało mnie tutaj ostatnio bo sporo na głowie i wielkie zmiany lada moment nastąpią w moim życiu. Za sześć tygodni przyjdzie na świat mój Synek...Jeszcze w to nie mogę uwierzyć ,ale to najprawdziwsza prawda.Myślałam,że nigdy nie będę mamą ,bo przez długich 12 lat nie udawało się.Badania nie pokazywały żadnych przeszkód a mimo to nie było szans ,nawet podczas leczenia hormonami.Dopiero jak z tym wszystkim się pogodziłam i nauczyłam żyć ,spotkała mnie taka wielka niespodzianka ;)
Jeśli zaś chodzi o haft to bywa,że całymi tygodniami nie sięgam po igłę ale jak mnie najdzie chęć to z kolei nie wiem za co złapać :) Ot dylematy...
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać moje postępy w Tytanii i Oberonie bo dość dawno nic o Nich nie było.Zasiadłam przed krosnem i haftowało mi się naprawdę fantastycznie do momentu aż skończył mi się kolor...Przeszukałam wszystkie pudełka z mulinami i oczywiście nie miałam go w zasobach,więc znowu czeka mnie przymusowy postój do momentu zaopatrzenia się w brakujący kolor.
Na dzień dzisiejszy prezentują się tak...


I zbliżenie na "pikselozę" :)



Serdecznie chciałabym podziękować Wam za odwiedziny i każde słowo pozostawione pod moimi "tworami".Pozdrawiam serdecznie.
Tymczasem...

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Maleństwo.

  Witajcie.

Moje ADHD twórcze nie zna granic i tak nagle podczas haftowana aniołka naszła mnie przeogromna chęć na haft koralikowy...Nigdy nie haftowałam koralikami i chciałam spróbować swoich sił. Chciałam aby było to coś malutkiego i niezbyt skomplikowanego.Myślałam,kombinowałam i tak oto powstała ta maleńka sówka-może zrobię z niej magnes na lodówkę? Jeszcze do końca nie wiem...
A oto i bohaterka dzisiejszego posta w całej okazałości:




Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za każde odwiedziny.
Tymczasem.

sobota, 16 kwietnia 2016

Kolejna odsłona Aniołka...

  Witajcie.

U mnie na zmianę raz Aniołek raz coś nowego cobyśmy się nie zanudziły na śmierć. Powolutku (bo jak dla mnie to nie żadne wyścigi) coś tam przybywa .I tak obrazek na dzień dzisiejszy prezentuje się następująco:




Dziękuję Wam za odwiedziny i każdy komentarz,ślę serdeczne pozdrowienia.
Tymczasem...