Obserwatorzy

środa, 10 czerwca 2015

Parkowanie...

  Witajcie ;)

Na wstępie chciałabym Was serdecznie pozdrowić :)

Nastała moda na "parkowanie",które to kocham miłością wielką od jakiegoś czasu :) Bardzo się cieszę tym,że tyle osób zaczyna się interesować tą metodą-trzymam kciuki za wszystkie początkujące osoby.

Jak Wam wiadomo wcześniej haftowałam kolumnami i niby wszystko grało ale nie do końca. Nie podobało mi się to,że po przejściach krzyżyków z kolumny do kolumny i tak musiałam jakieś tam krzyżyczki wciskać pomiędzy inne.

Kombinowałam,kombinowałam i wykombinowałam ;) Teraz mam zamiar haftować całość od  razu po kolei w poziomie,dzięki czemu krzyżyki będą następowały po sobie.Myślę,że ta metoda gwarantuje w stu procentach eliminację widocznych linii w miejscach gdzie przechodzi się ze strony na kolejną...Oczywiście estetyka na tym zyskuje bardzo wiele ale kosztem czegoś...W tym przypadku będą to mniej widoczne postępy,bo wiadomo,że inaczej to wygląda w pionie i całkiem inaczej w poziomie.Metoda ta póki co jest dla mnie najlepszą i będę się jej konsekwentnie trzymała ;)

A teraz spójrzcie na tą "plątaninę"nitek.Ale prawda jest taka,że to na pozór tylko tak strasznie wygląda ;)


Tymczasem...

24 komentarze:

  1. O Matulu! Faktycznie wygląda to przerażająco... Dużo czytam o parkowaniu i kto wie może kiedyś przy jakimś kolosie odważę się...
    Teraz jednak pozostanę wiernym widzem i kibicem :-)
    Jak zdrowie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu osobiście polecam parkowanie i jeżeli przekonasz się do tej metody to wszystkie kolosy będziesz tak haftować ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Mnie też metoda wciągnęła :) Choć ja parkuję skosami ze względu na brak krosna. A wiszące nitki tylko tak strasznie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do skośnego parkowania jakoś mnie nie ciągnie :) Może dlatego,że jestem leniwa i nie chce mi się zaznaczać na wzorze :) Dokładnie one tylko tak wyglądają :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. podziwiam :) ta ilość nitek jest dla mnie jak na razie nie do ogarnięcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwsze obraz jest super, Podziwiam i obraz i te multum nitek równiutko zwisających. Co do tych początkujących w parkowaniu to o mnie. U mnie niestety te nitki nie tylko tak wyglądają przerażająco ale i plączą, choć to nieduży obrazek. Podejrzewam, że to brak krosna jest tu przeszkodą. Próbuję jednak dalej, naciągnęłam dziś obrazek na ramkę samoróbkę i sprawdzę, czy będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaczynam dojrzewać do tej metody :) I tak robię po jednym krzyżyku:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Coraz więcej parkujących hadciarek, ale przy kolosach to świetne posunięcie, tylko te zwisające nitki, czy aby nie przeszkadzają. Na razie tylko podczytuję o tej metodzie, ale mam chęć zacząć, tylko wzór jakiś sobie poszukam.)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się nie znam ale najważniejsze, że tobie odpowiada ta metoda i się sprawdza. Obraz wygląda coraz bardziej obłędnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaplątałabym się masakrycznie w te nitki! Ale podziwiam, że inne rasowe hafciarki dają radę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Super! U mnie jest jeszcze las igieł :)
    Według mnie parkowanie nitek ma sens tylko przy wyszywaniu na krośnie. Te zwisające nitki w niczym wtedy nie przeszkadzają. A na tamborku chyba wszystko by mi się plątało :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ważne, żeby sprawiało frajdę. I żeby szło do przodu. A to, że nie widać od razu - a przecież przyrasta - to pierdoła już :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uważam parkowanie za super metodę, robiłam nią już w pierwszym roku wyszywania i także na tamborku.
    Twój Kolos rośnie w siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podoba mi się ta metoda.Nie próbowałam ale zgłębiam teorię.I dla mnie istotna rzecz o której wspominają Kobietki-równość xxx jaką się uzyskuje.Niestety często wciskane pojedynczych xxx psuje efekt wizualny i dla mnie to dyskomfort:).a czy to moda? Raczej uważam to za rozwijanie warsztatu technicznego

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdyby nie tamborek to pewnie tez bym leciala jednym rzedem przez calosc. I tak moze bedzie sie wydawalo ze nic nie przybywa, ale to nie ma znaczenia. Najwazniejszy to efekt koncowy ;). Fajnie ze wrocilas do T&O, stesknilam sie!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Nareszcie T&O!!! Cudnie idzie.

    OdpowiedzUsuń
  15. No niezła ta plątanina;)) Ja jeszcze nie próbowałam parkowania, ale faktycznie, na blogach coraz częściej słychać o tej technice.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wygląda niesamowicie:) Ja też mam zamiar przy następnym obrazku wypróbować metodę parkowania nici.

    OdpowiedzUsuń
  17. Twoja T&O prezentuje się wspaniale! :) I pomyśleć, że jak haftowałam moją T&O to nie wiedziałam co to parkowanie :D (i u mnie widać pod światło przejścia pomiędzy kartkami...ale cóż pierwsze koty za płoty) Teraz już sobie nie wyobrażam robienia żadnej dużej pracy inną metodą :)

    OdpowiedzUsuń
  18. T&O robi wrażenie,plątanina nitek też ;) ale wiem ,że to znacznie ułatwia pracę i mimo wszystko postępy w pracy są dla nas widoczne :)
    Twó kolos pięknie rośnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. :) Haha też mam taką plątaninę :3 ale nie wiedziałam że ten sposób się nazywa parkowaniem :3 a tyle lat się haftuje

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy tego nie robiłam..nie da się ukryć..faktycznie przerażająco to wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Podziwiam Cię za to, że sie w tym nie gubisz. Nie próbowałam tego co prawda, ale boję się bo mam wrażenie że nie połapię się w tym wszystkim. Jeszcze chyba nie dojrzałam do tego ;). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń